Stylowi Hampton juz mówie stanowcze NIE

Witajcie kochani
Z napisaniem tego postu zwlekałam kilka miesięcy, z braku czasu oczywiście :)
Dokładnie 4 lata temu zachwyciłam się stylem Hampton-mało kto go znał i mało mógł o nim coś więcej powiedzieć. W naszym kraju -nieobecny na szerszą skale.
Urzekały mnie te dopracowane wnętrza w kolorystyce nadmorskiej. 
Jednakże odbiegające od typowego stylu marine znanego 
u nas.
Wprowadziłam go do swojego domu, ale pominęłam elementy wnoszące do wnętrza blichtr.


Miedzy innymi tutaj sie rozpisywałam o jego zaletach i pięknie :)
Z upływem czasu widziałam jak przechodzi rozkwit w Polsce.
Pojawiały sie piękne meble, tekstylia i sporo rożnych dodatków.
Sama szyłam sporo poduszek idealnie pasujących do wnętrz utrzymanych w tym stylu :)

Ale w pewnym momencie poczułam taki przesyt, jak kilka lat temu poczułam przesyt stylem scandi.
W programach wnętrzarskich Hampton, w gazetach wnętrzarskich Hampton, w sklepach internetowych styl Hampton.No coś okropnego. Wszystko na jedno kopyto.
Wnętrza na zasadzie kopiuj/ wklej. 
Różnią sie tylko dodatkami w kolorze srebra albo w złota. 
Co danej Pani Domu bardziej w duszy grało-czy bliżej jej było do złota czy chromu :)






W tym momencie nastąpił u mnie wewnętrzny bunt. Powiedziałam sobie dość. Musze poszukać czegoś bardziej rezonującego ze mną. No i padło na uboższą wersje Hamptonsa, czyli Riviera Maison :).


Riviera Maison to holenderska marka, która jest niezwykle lubiana i popularna na całym świecie. 
Charakterystyczne dla tego stylu są naturalne tkaniny jak len, naturalne drewno, czy rattan
Wszechobecna wiklina w postaci nie tylko mebli ale koszy z przeróżnym przeznaczeniem.
Meble i dodatki tej marki tworzą przytulność i harmonie we wnętrzu.
Większość mebli utrzymanych jest w stylu śródziemnomorskim i pełnym świeżości marynistycznym stylu. Nie da się nie zauważyć wpływów amerykańskiego stylu Hampton, angielskiego stylu cottage i stylu skandynawskiego.  
To styl sielsko-rustykalny ale jednocześnie elegancki i wytworny w swoim rodzaju. 
Kolorystyka-wszechobecne kolory natury jak odcienie szarości, beżów i brązów + zieleń roślinności.
Wyposażenie tej marki do tanich nie należy, ale jak ktoś jest kreatywny, to można to obejść :)





Uwielbiam ich szkło z napisami :)









Historia poniższego słoja. 
Spodobał mi się w sklepie słój, ma słuszne rozmiary, bo jest wysoki na 65 cm. Był zupełnie gładki- jak na pierwszym zdjęciu. Ozdobiłam go napisem, ale nadal był zbyt pusty.
Na dno wrzuciłam mi kilka metrów jutowej liny. Drewnianego konika morskiego powiesiłam na gałązce znalezionej na plaży. Powstała super ozdoba
 


Marzy mi się taka rattanowa kanapa wyścielana poduchami, ale to drogi interes:)
Jak to mówią "marzenia się spełniają "- być może kiedyś taka zagości u mnie :)

trzymajcie się ciepło

Lucy

wiosna 2019 :)

Obiecałam sobie ze przynajmniej raz w miesiącu tutaj wpadnę i coś napisze. 
Nawaliłam, nie było mnie od stycznia :)
Wiosna już w pełni a zdjęcia moich prac sa wciąż tylko w telefonie, zamiast je upublicznić.
Po świętach zostało juz tylko wspomnienie, ale ja "ku pamięci" muszę cos napisać i wkleić kilka fotek :)








Powstało znowu mnóstwo nowych wzorów poszewek- zaglądajcie na Pinteresta- staram sie uzupełniać na bieżąco :)












do zobaczenia niebawem-zawitam z nowościami :)
Lucy

Nasze ogrodzenie zimowa porą :)

 Ogrodzenie stanowi ważny element każdej posesji. Powinno stylem nawiązywać do całej reszty i wyglądać spójnie.
Długo nie mieliśmy pomysłu jak się odgrodzić od frontu.
Od samego początku wiedziałam ze to musi być coś niebanalnego :)
Nie lobie typowych, sztampowatych rozwiązań. Zawsze byłam indywidualistką :)
Jakoś zawsze zrobienie ogrodzenia kojarzyło mi się z większym wydatkiem, dlatego odciągaliśmy te inwestycje w czasie.
Az któregoś pięknego dnia sąsiad powiedział nam ze ta potargana siatka nie pasuje do wizerunku domu. No nie powiem wjechał mi walcem na ambicję.
W tym samym dniu zaczęłam rysować na kartce jak bym chciała żeby to wszystko wyglądało.
Rozrysowałam ułożenie desek, mąż pojechał do tartaku wycenić materiał.
Okazało się ze to wcale nie jest wielki koszt. Robimy.... oczywiście sami :).
Narzędziami, czasem i zapałem dysponujemy, a zatem do dzieła.
Mąż poprostował słupki po poprzednim płocie, który uległ zniszczeniu w trakcie budowy.
Wyrównał betonowe murki. Zwieźliśmy z tartaku deski i kupiliśmy worek śrub, pędzle, farbę.
Wpierw deski miały być ułożone poziomo/ żaluzjowo. Ale to był jakiś banalny pomysł w moim odczuciu. Brakowało mi nadal czegoś. Niejako ze wszędzie u nas jest obecny motyw krzyżaka, to postanowiłam zmienić ułożenie desek. No oczywiście okazało się, że braknie desek, aby wcielić w życie mój pomysł. 
Bo w krzyżakowym ułożeniu deski muszą być dłuższe o 35 cm. 
Domówiliśmy, bo nie chciałam zrezygnować ze swojego pomysłu.
Pracowaliśmy ciężko w upale, pot się lak po plecach. Każda deska była ręcznie szlifowana. Ja je potem malowałam, farba schodziła w tempie zastraszającym. Pan w sklepie z farbami zainteresował się, co ja to maluje bo 2 razy dziennie przyjeżdżam po puszki z farbą :)
Uwieńczeniem było wykonanie zadaszonej pergoli nad furtką. 
Może kiedyś tam posadzę pnącą różę, albo jakiś bluszcz.

Poniżej sceneria zimowo świąteczna:
 















A tutaj sceneria jesienna:




Fajny ten płotek z czasem dowiedziałam sie, ze takie ogrodzenie nazywa sie farmerskim.
Projektując go nie miałam o tym pojęcia :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...